- Jak się macie chłopcy
„— Jak się macie, chłopcy — powiedział — wszystko wam dokładnie pokażę i objaśnię. Dobrze, że jesteście razem, będziecie mieli o czym rozmawiać przynajmniej przez tydzień...
— Wujku, a nie gniewasz się, że przyprowadziliśmy także Janka — zapytał Władek. — Nie będziesz miał z nami zbyt wiele kłopotu
— Przecież wiedziałem, że Janek też będzie — odparł wesoło wujek Karol. — Umawiając się ze mną ojciec powiedział mi, że przyjdziecie we trójkę...
Władek zmieszał się nieco i spojrzał z ukosa na ojca. Ten, jak gdyby n;gdy nic, rozglądał się gdzieś po pokoju.
Chłopiec przysunął się do niego nieznacznie — Tato... — powiedział szeptem, ciągnąc go za rękaw — a co by było, gdybyśmy nie spotkali Janka na ulicy...
— To bym poprosił cię, abyś wstąpił po niego do domu — równie cicho odpowiedział ojciec. — Cieszę się jednak, że odbyło się bez tego. No, głowa do góry, chłopcze... — dodał szybko, widząc, że Władek dziwnie zmarkotniał. — Jestem pewien, że teraz już nigdy nie zapomnisz o swoim przyjacielu...
— Tak, na pewno... r— rzekł Władek, patrząc ojcu prosto w oczy. — Dziękuję ci, tato, bardzo dziękuję...
— No chodźcie, chodźcie, co tam za szepty po kątach — rzekł głośno wujek Karol. — Tutaj naprawdę nie ma nic ciekawego do oglądania. Chodźcie za mną...! — dodał i poszedł przodem.“(3)