Zobacz ile tego jest
„Zobacz, ile tego jest, a to dopiero zaliczka, jedna czwarta albo jedna szósta.
Kaśka spogląda na banknoty, potem na mnie. Bardzo długo mi się przygląda, bardzo wnikliwie.
1 co ja mam teraz zrobić szepcze. Boże ty mój, co ja mam teraz zrobić
Nie cieszy cię ta góra pieniędzy
To nie pieniądze, Ali Babo, to papierki, straszne nieszczęście.
Jakie nieszczęście
Boże mój powtarza. Babcia miała wariata, matka całe życie użerała się z głupkiem i mnie krzyż nie minął. Boże! krzyczy, podnosi głowę do góry, a następnie wbija mi w pierś wskazujący palec. Wracam do mamy. Zacznę wszystko od nowa. Zastanów się nad tym. Nad sobą, nad piwem i nad tym, co powiedziałam. To już nie przelewki.
DECYZJA KAŚKI
Kaśka
Wracaj do domu rzuca twardo.
Idę do kościoła mówię spokojnie, nie ruszając się z miejsca. Chodź ze mną. Możesz się przebrać, poczekam, do siódmej daleko.
Właśnie, cała godzina. Co ci na mózg padło Do domu, bo będzie źle.
Patrzcie, patrzcie, grozi mi mówię z ironią, strzepuję dłoń z ramienia i ruszam przed siebie. Nie idzie za mną. Po dziesięciu krokach odwracam się, stoi w tym samym miejscu.
Wracaj! drze się. Albo nie masz domu.
To moje pole i moja przyczepa odpowiadam spokojnie i ruszam w dalszą drogę. Przypominam sobie nagle, że jest sobota. Ksiądz ma dzisiaj dużo na głowie. Zresztą, co ja mu chcę powiedzieć. Już nic. Nie powiem przecież, że Ali Baba przesadza z piciem i że miewa zwidy. Ksiądz jest od wiary, a nie od nałogu, może też i od tego, ale nie ten, z którym się umówiłam. Jestem w ślepym zaułku. Nie, nie pójdę do księdza, ale i do mamy nie ma po co. Powiedzieć i z powrotem do domu Też nic dobrego z tego nie wyniknie. Ale zabrnęłam. Włos się jeży na głowie. Do diabła z takimi myślami. „Właśnie, do diabła", słyszę. Przed sobą nikogo nie widzę, oglądam się. Nikogo. Wzruszam ramionami. Czyżby i mnie udzielał się nastrój Ali Baby“(11)
<<<< Akty notyfikacyjne wysłane
| Dwaj słudzy ateńscy >>>>